Magazyn Muzyczny RUaH


  Krzyż jest darem,
  który dobry Bóg
  zsyła swoim przyjaciołom.

  (św. Jan Maria Vianney)
Sitemap
Mapa witryny
| Kontakt | Reklama
Search
Paganini internetowy sklep muzyczny
26 maja 2017

Strona Główna » Recenzje » New Life'm "Szukam domu" - Katarzyna Cudzich

Recenzje

New Life'm "Szukam domu" - Katarzyna Cudzich
09/07/2009

Czy można rozczarować się tą płytą? Ależ nie. Można się zadziwić, zastanowić, zacząć zadawać sobie pytania, czy to na pewno ten zespół. Zacznijcie więc od otwarcia się na nowe, na inne, na „new”.


(New Life) M. jak mieszkanie


Zacznę od odezwy do tych, którzy znają New Life z wcześniejszych płyt. Porzućcie wszelkie przedsądy! Przyjmijcie postawę tabula rasa! Zapomnijcie, że kiedykolwiek słuchaliście już tego zespołu! Jeśli uwielbialiście ich muzykę, byli Waszym „namber łan” we wszelkich klasyfikacjach, odrzućcie na bok te myśli! Podejmijcie wysiłek, by wmówić sobie, że nie czekaliście na tę płytę przez ostatnie lata! Jednym słowem: przyjmijcie postawę „słuchania bez uprzedzeń”. Dlaczego?

 

Czy można rozczarować się tą płytą? Ależ nie. Można się zadziwić, zastanowić, zacząć zadawać sobie pytania, czy to na pewno ten zespół. Zacznijcie więc od otwarcia się na nowe, na inne, na „new”. Po prostu.

 

Trzy etapy

 

         Następnie rada kolejna: podzielcie Wasze słuchanie na kilka etapów. Po pierwsze przekroczcie własny horyzont oczekiwań, dajcie się zaskoczyć i, błagam!, nie zastanawiajcie się nad tym, czy jest to zaskoczenie pozytywne. Niektórzy nie lubią niespodzianek, bo nie zawsze są zgodne z ich pragnieniami. Często powtarzam, że lubię niespodzianki, ale tylko te, które mi się podobają. Twardy orzech do zgryzienia. Dlatego na tym pierwszym etapie nie dopuszczajcie do siebie żadnych refleksji! Żadnych znaków zapytania! Żadnych wątpliwości! Broń Boże żadnych okrzyków! Słuchajcie spokojnie, bez emocji, bez krytyki, bez entuzjazmu, bez zniecierpliwienia. Polecam robić w międzyczasie coś innego. Bo o co chodzi? Chodzi o przyzwyczajenie do nowego języka New Life M.

         Drugi etap niech będzie etapem bardziej refleksyjnym: spróbujcie segmentować poszczególne utwory, zastanawiać się, co Wam się podoba, a co nie, wyłaniać elementy ciekawe i niezrozumiałe, znajome i nowe. Z czego wynika to, że coś Wam nie przypadło do gustu? Czy nie przypadkiem z tego, że Wasze oczekiwania były inne? (jeśli tak, polecam powrócić do etapu pierwszego)

         Etap trzeci natomiast przyjdzie sam. Ani się obejrzycie, kiedy Nowy New Life stanie się Waszym New Life'm i nie będziecie potrafili słuchać niczego innego. Nawet to, co w drugim etapie było „słabe”, teraz przestanie przeszkadzać. Obiecuję Wam to (na ile dziennikarzowi można wierzyć).  

 

Język New Life'u

 

         Mówiłam o języku New Life'u. Problem ten można rozpatrywać w dwu aspektach. Na początku chciałabym się zająć warstwą muzyczną tego krążka. Z jednej strony muzycy sięgają do nowych brzmień (pojawia się pop, reggae, latino, folk), z drugiej wracają do dawnych stylistyk, jak chociażby do już lekko anachronicznego rocka. Zdecydowanie jednak dominuje pop. Powiem tak: jeśli ktoś chce stworzyć projekt trafiający do bardzo szerokiego grona (a wydaje mi się, że taki cel zespół niejako teraz sobie postawił; przykładami mogą być chociażby próby, zakończone pozytywnie, trafiania do świeckich mediów), musi w pewien sposób respektować gusta ogółu. To niewątpliwie się stało. Poprzeczka została nieco obniżona – ale z klasą.  Muzyka jest miejscami komercyjna – prosta i przypominająca muzykę radiową – jednak komercyjna w sposób wyszukany. A do tego, by stworzyć „niepopularny pop”, trzeba mieć talent. Większość piosenek to ładne i melodyjne lub ciekawe brzmieniowo i aranżacyjnie utwory. Jeden tylko nie daje mi spokoju. I tu już połączmy zagadnienie warstwy muzycznej z warstwą tekstową.

         Dlaczego pojawiła się na tej płycie piosenka „Szukam domu”? Może niektórych śmieszy. Mnie nie. Zastanawia mnie, czy patroni płyty („m jak mieszkanie” czy też „murapol s.a.”) mieli coś do powiedzenia w tej sprawie. Piosenka brzmi jak reklama. Coś jak jingiel. Ja wiem, że jest i drugie dno, ale to pierwsze można było zbudować (jeśli już poruszamy się na tym obszarze) znacznie lepiej. Może to miał być humor absurdalny – dla mnie jest aż nazbyt dosłowny. I to też jest słowo klucz niniejszej płyty. Za dużo tu dosłowności. „Jestem strasznie zmęczony, nie mam czasu dla żony” czy też „może wygram w toto-lotka, spadek mi zapisze ciotka”. To takie drobne próbki tekstowe. Zero poezji. Czysta dosłowność okraszona dokładnymi, niestety muszę to powiedzieć, „częstochowskimi” rymami. Gdzie się podziały piękne, pobudzające do myślenia teksty z „Twojej miłości”? Gdzieś zniknęły. Może ich „drogi dwie nie spotkały się”...

         I teraz to drugie dno. Czyli przesłanie. Najlepsze z całej płyty. Za to należą się naprawdę gratulacje. „Szukam domu” to tytuł płyty i wspomnianej już piosenki, w której chodzi, no właśnie, o co? O nic więcej, tylko o poszukiwanie mieszkania w dobie kryzysu. Pozostałe piosenki pokazują natomiast życie w „dobie kryzysu” – już nie tylko ekonomicznego, ale i wewnętrznego. Praca, samotność, egoizm, kariera i pieniądze. To się liczy. A rodzina i miłość odchodzą w odstawkę. Bóg nie istnieje. New Life'm wyraźnie się na to nie godzi. Ważny odnotowania jest fakt, że do powstania utworów przyczynili się wszyscy członkowie zespołu (do stałych "filarów" NLM ponownie dołączyło małżeństwo Otrębów, Natalia Niemen i Mate.o). Czuć, że problem dotyka ich wszystkich. Ale jest rozwiązanie. Przychodzi na koniec w pięknej piosence, znanej już od lat, ale jeszcze niezarejestrowanej na płycie studyjnej, „Mój dom w Twoim niebie jest”. I to by było na tyle. Polecam.




do góry