Magazyn Muzyczny RUaH


  Krzyż jest darem,
  który dobry Bóg
  zsyła swoim przyjaciołom.

  (św. Jan Maria Vianney)
Sitemap
Mapa witryny
| Kontakt | Reklama
Search
Paganini internetowy sklep muzyczny
30 marca 2017

Strona Główna » Recenzje » Sunguest „Labirynt” - Katarzyna Cudzich

Recenzje

Sunguest „Labirynt” - Katarzyna Cudzich
01/08/2008

Włączyłam płytę i czekałam na reakcję pozostałych. Co ciekawe, była jednoznaczna: - Arka Noego czy Magda Anioł? To bardzo dziwne, bo inni widzieli raczej analogie z mocniejszymi składami. Skąd te rozbieżne odczucia?


Wybór należy do Ciebie

Włączyłam płytę i czekałam na reakcję pozostałych. Co ciekawe, była jednoznaczna: - Arka Noego czy Magda Anioł? To bardzo dziwne, bo inni widzieli raczej analogie z mocniejszymi składami. Skąd te rozbieżne odczucia? Sunguest to całkiem nowy projekt – rodzinno-muzyczny. Każdy z członków gra na co dzień inną muzykę, aż w końcu postanowili stworzyć coś razem. Czy im się udało?

KATARZYNA CUDZICH

Opinie są rozległe jak ukraińskie pola: „objawienie”, „niezwykły eksperyment”, ale i „totalna klęska”. W każdej jest po trosze racji i to nie tylko dlatego, że kij ma dwa końce, a medal dwie strony. Po prostu: o tej płycie jednoznacznie nie da się powiedzieć.  Jak „w labiryncie” – wydaje się, że już gdzieś dotarłeś, po czym okazuje się, że nie tędy droga…

Beata Polak (Kozak) to perkusistka 2 Tm 2,3 (z pewnością każdy, kto choć trochę interesuje się tego rodzaju muzyką, w jakiś sposób się z nią zetknął; kobiet-perkusistek nie spotyka się zbyt często…), a także główna pomysłodawczyni projektu, mama Kai (wokalistki) i żona Marcina (gitarzysty). Kaja Chmiel znana jest natomiast z dziecięcego zespołu Arka Noego, z którego nota bene dawno już wyrosła, Marcin z ciężkiego rocka Trzech Sióstr, Norbert Śliwa (gitarzysta) z zespołu Poland, a Artur Gronowski (basista) z jazzowego składu Studio. Jak widać, samo założenie jest już eksperymentem – pod względem muzycznych doświadczeń, jak i czysto prywatnych (zawodowa współpraca z najbliższymi nie jest rzeczą prostą).

Mocne uderzenie, ciężkie riffy, agresywne bębny, a do tego – łagodny, dziecięco-naiwny głosik Kai (co prawda z Arki wyrosła już dawno i śpiewa całkiem inaczej, ale „coś” z tamtych lat pozostało). Niewątpliwie to się gryzie. Nie współgra. Razi. Powoduje, że piosenki dla miłośników ostrej muzy stają się łagodne, przystępne, trochę ckliwe i sentymentalne! W sam raz do radia. Wokalistka śpiewa o swoich doświadczeniach życiowych, problemach emocjonalnych – wszystko to brzmi naturalnie, autentycznie, jednak widziane jest jakby z perspektywy dziecka (co potęgują także niezbyt skomplikowane teksty).

Eksperyment i ryzyko to dobre określenia. Płyta może się spodobać od razu, może dopiero po jakimś czasie (kilku przesłuchaniach) lub nie spodobać się w ogóle. Wybór należy do Ciebie.

 

Recenzja ukazała się w Miesięczniku dla Ministrantów www.ministranci.pl

 




do góry