Magazyn Muzyczny RUaH


  Krzyż jest darem,
  który dobry Bóg
  zsyła swoim przyjaciołom.

  (św. Jan Maria Vianney)
Sitemap
Mapa witryny
| Kontakt | Reklama
Search
Paganini internetowy sklep muzyczny
30 marca 2017

Strona Główna » Recenzje » Sunguest „Labirynt” - Weronika Gurdek

Recenzje

Sunguest „Labirynt” - Weronika Gurdek
11/05/2008

Początkowo słyszałam dwie całości: muzyka i wokal. Dopiero drugie, trzecie i kolejne słuchania pozwoliły mi na scalenie tych części w jedno. Powoli zaczynam rozumieć, czym jest Sunguest - Panie i panowie, mamy objawienie!


Inny świat dźwięków

Początkowo słyszałam dwie całości: muzyka i wokal. Dopiero drugie, trzecie i kolejne słuchania pozwoliły mi na scalenie tych części w jedno. Powoli zaczynam rozumieć, czym jest Sunguest - Panie i panowie, mamy objawienie!


WERONIKA GURDEK

Zespół powstał w 2002 roku. Tworzą go: Beata Polak, perkusistka, gra z Tomkiem Budzyńskim i 2 Tm 2,3; Marcin Polak, gitarzysta, jeden z założycieli grupy 3Siostry; Kaja Chmiel, autorka tekstów i wokalistka, córka Beaty, kiedyś pierwszy głos Arki Noego; Norbert Śliwa, gitarzysta formacji Poland oraz Artur Gronowski, basista, związany m.in. z jazzowym zespołem Studio. Skład gwarantuje więc sztukę na najwyższym poziomie. W jednej kapeli ścierają się różne charaktery, różne osobowości i różne wrażliwości. To musiało znaleźć odbicie w ich muzyce i oczywiście znalazło. Ale po kolei...

Właściwie to można tę płytę analizować utwór po utworze, bo każda z kompozycji coś w sobie ma. Wspólnym mianownikiem krążka jest jego intrygująca tajemniczość. Słucham, słucham i za każdym razem dochodzę do innych wniosków. Pierwsze wrażenie: świetnie, selektywnie brzmiące gitary i bębny, rockowy pazur, słychać wszystkich muzyków razem i każdego z osobna. Bingo, lubię takie granie! A wokal? Zupełnie nie-rockowy. Wyodrębniają się początkowo dwie całości: muzyka i wokal. Dopiero drugie, trzecie i kolejne słuchania pozwoliły mi na scalenie tych części w jedno. Powoli zaczynam rozumieć, czym jest Sunguest - Panie i panowie, mamy objawienie! Niezwykle dynamiczny muzyczny i wokalny eksperyment. Żadne stereotypowo-rockandrollowe granie. Tylko soczysty rock prosto na radiowe playlisty, bez kompleksów.

A przesłanie? Próżno szukać w tekstach Kai prostych odniesień do Boga i wiary, nic nie jest podane na tacy. Najbardziej „wprost” pojawiają się w utworze „Ehije Aszer Ehije”, ale to jedyny taki tekst na płycie (zresztą napisany nie przez Kaję, a przez Beatę). Reszta to rozmaite refleksje nad życiem, nad relacjami z bliskimi, które niejednokrotnie nas przerastają. Najbardziej osobiste są słowa do utworu „Bez buntu”, proste, i niewymagające właściwie żadnego komentarza. Wszystko usytuowane jest gdzieś pomiędzy perspektywą dziecka (prostota), a niesamowitą dojrzałością. I szczerość, na jaką niewielu stać. Do mnie to przemawia. Prosty język, ale trafia w sedno! Lepiej niż najbardziej wyszukane prze-poetyzowane, górnolotne określenia. Prawdziwe świadectwo, tak trzymać!

A na koniec krążka jeszcze niespodzianka: tytułowy „Labirynt”. Mistrzowskie zakończenie albumu. Spokojne przejście w inny nastrój, powoli, powoli kończy się słuchanie, ale słucha się do końca. Taki „elfi świat” i migotanie dźwięków, harmonia formy i dramat słów. Odważne zestawienie. Kawałek „Labirynt” to też klucz do zrozumienia płyty i zespołu. Ale to przychodzi po dłuższym obcowaniu z ich muzyką. Na początku wszystko wydaje się jakby z innej bajki. Ale jak mówią sami muzycy – Sunguest to zespół bajkowy. Gratuluję tego utworu, jak i całej płyty. I czekam bardzo na koncerty.



do góry